Świadectwo Barbary

Kilka minut, jedna chwila, a wszystko zburzone.

Pragnienie życia krwawo unicestwione, a z nim zniweczenie mnie samej jako osoby ludzkiej, z własną wrażliwością, własnymi uczuciami, własnym potencjałem kobiecości.

Jeśli prawdą jest, że życie ma w sobie coś świętego, zniszczenie życia oznacza zanegowanie świętości w naszym życiu, w nas samych, w dziecku, które miało istnieć.

Wieczorem przed snem, oddalasz te myśli, bo nie możesz ich udźwignąć, nie możesz powiedzieć, że nic się nie stało, a to jest nie do naprawienia, tak więc wpadasz w najgłębszą depresję, dlatego że nie chcesz lub nie umiesz przyjąć, że to się stało: śmierć z premedytacją.

Inni, którzy o tym wiedzą mówią ci, żebyś nie myślała, żebyś zmieniła mężczyznę, nie traciła humoru. Ale nawet wy, starzy przyjaciele, wy także ponosicie odpowiedzialność: nigdy nie powiedzieliście, że każde życie ludzkie jest jedyne i niepowtarzalne i dlatego święte, dlatego, drodzy przyjaciele, żalę się prze wami, bo nigdy nikt mi tego nie powiedział. Ale teraz otrzymałam łaskę, jakiś inny pokój, nową świadomość życia w poszanowaniu jego wartości. Może także radość z bycia chociaż przez krótki czas mamą i to, że mogę mieć w nim oparcie w decydujących chwilach mojego życia.

Barbara